piątek, 20 stycznia 2017

Co jest Godne Polecenia? Zapraszam na nowy cykl.


Zgodnie z zapowiedzią, chciałam przedstawić Wam nowy cykl na moim blogu - Godne Polecenia.

Bardzo sobię cenię wszelkie dobre rady, rekomendacje, wypróbowane przepisy. Jeżeli tylko pochodzą od osób, które mają podobny sposób na życie, priorytety lub też są dla mnie autorytetami w danej dziedzinie, jest to wspaniały sposób na ułatwienie sobie życia.

I tak po fajny przepis  na bazie naturalnych produktów wpadam na bloga White Plate lub do Agnieszki Maciąg, kiedy nie jestem pewna jak wyprać wełniany sweter szukam podpowiedzi na blogu Simplicite, po inspiracje w kwestii prac plastycznych z dziećmi wpadam do Home Fragrance. To moje pewniaki - wiem, że znajdę tam sprawdzone informacje (więcej o moich ulubionych blogach przeczytacie TU i TU).

Żyjemy w świecie niemal nieograniczonego wyboru - dotyczy to w zasadzie wszystkiego i moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie obciąża. Dokonywanie wyborów wymaga od nas coraz większych nakładów czasu i zaangażowania. Żeby kupić dobre jedzenie, trzeba czytać metki. Jesli zdecydujemy się zapisac do fitness klubu trzeba najpierw przebrnąć przez tytuły dostępnych zajęć, brzmiących jak z innej planety... Podobnie jest z ubraniami - nie wystarczy znaleźć swój wymarzony fason swetra, jeśli jest on z akrylu to już po miesiącu będzie wyglądał jakby miał kilka lat, do tego będziemy się w nim pocić i czuć niekomfortowo. 

Nie ma rozwiązań idealnych, różnimy się wiec mamy inne potrzeby, możliwości. Ale możemy się nawzajem inspirować. Podpowiadać sobie drogę na skróty, dzielić się doświadczeniami. 

Dlatego wpadłam na pomysł tego cyklu. 

Moje Godne Polecenia to marki, rzeczy, miejsca, które z czystym sumieniem mogę polecić, bo je dobrze znam, bo bardzo się u mnie sprawdziły, bo chętnie i często do nich wracam i wiem, że się nie zawiodę. Zaznaczam, że nie ma mowy o żadnej reklamie, to z założenia będzie bardzo uczciwy i subiektywny cykl. Mam nadzieję, że poczujecie się zainspirowane. 

Zapraszam!

P.S. Pierwszy wpis już w ten weekend ;)

środa, 4 stycznia 2017

Mój blog ma rok... Co dalej? Zmiany, zmiany, zmiany...


Okres przedświąteczny przeleciał mi w tempie błyskawicy. Na kilka dni przed Świętami postanowiłam też przejść całkowicie na tryb offline, skupić się maksymalnie na rodzinie i atmosferze i w ten sposób... 'przegapiłam' pierwsze urodziny mojego bloga oraz nie złożyłam Wam życzeń świąteczno-noworocznych. A zatem:

Wszystkiego co najlepsze w 2017 dla nas wszystkich!  


Wszyscy robia podsumowania zeszłego roku lub planują nowy. Ja tymczasem zastanawiam się nad miejscem w którym jestem obecnie oraz drogą, która mnie tu zaprowadziła.
Zdecydowałam się na założenie bloga bo lubię pisać i wydawało mi się, że mam czym się dzielić. 
W ciągu kilku ostatnich lat wiele zmieniło się w moim życiu, częściowo dzięki pojawieniu się na świecie dzieci i naturalnemu przewartościowaniu, które spotyka chyba większość mam, potem zaczełam na nowo definiować siebie, moje cele, marzenia. 
Zaczełam czytać, szukać - sama nie wiedząc na początku czego. W ten sposób trafiłam na pojęcie minimalizmu, najpierw czyściłam otoczenie, potem swoją głowę (ten proces ciągle trwa!). Blog miał mi poniekąd pomóc w zaprowadzeniu ładu w moich przemyśleniach, nadaniu wszystkiemu nowego porządku - chciałam stworzyć swój szablon prostego życia, z którego mogliby skorzystać również inni. Chyba trochę się w tym zagubiłam i w nadchodzącym roku chciałabym nadać moim wpisom inny charakter, bez napinki, że muszą to być złote rady i sprawdzone rozwiązania - bo takie uniwersalne przepisy na życie przecież nie istnieją...

Nadal uważam, że nasz dorosły świat jest chaotyczny i niepotrzebnie skomplikowany. 
Że można i trzeba zrezygnować ze wszystkiego co nam nie służy i niepotrzebnie zaprząta nam myśli. Że najlepsze są najprostsze rozwiązania i równowaga, we wszystkim. 

I o tej równowadze we wszystkim będę pisała w tym roku! :)

Mam kilka pomysłów na nowe cykle, chciałabym też bardzo pisać regularniej. 

Dziękuję za wszystkie wizyty, dotychczasowe komentarze i proszę o więcej - to mi pomoże ustawiać właściwie mój blogowy kompas.

czwartek, 1 grudnia 2016

W poszukiwaniu swojego stylu



Moja szafa była w przeszłości przepełniona, a ja nadal nie miałam w co się ubrać. 

W moim przypadku powody były trzy:
  •  nieprzemyślane zakupy z cyklu: 'wyprzedaż', 'okazja', 'super tanio';
  •  zaopatrywanie się w tzw. hity sezonu i must have;
  •  kupowanie rzeczy które podobały mi się na wieszaku i na innych, ale nie były przy tym 'moje'.

O ile rozprawienie się z dwoma pierwszym punktami idzie szybko, wystarczy jedynie uświadomić sobie problem, to już ostatni punkt jest dość długim procesem. Przynajmniej tak było w moim przypadku. I dotyczyło to nie tylko ubrań, ale też: torebek, plecaków, butów, biżuterii, nawet makijażu czy wyglądu mojego mieszkania - łatwo ulec magii pięknych zdjęć w czasopismach wnętrzarskich i wrażeniu, że tzw. odpowiednie dodatki uczynią naszą przestrzeń równie imponującą...

To ważne wiedzieć nie tylko, co nam się podoba, ale przede wszystkim w czym dobrze się czujemy i wyglądamy. Kiedy naprawdę fajnie nam ze sobą, a kiedy nosząc daną rzecz zwyczajnie czujemy się przebrani. 

Poczuć siebie

U mnie zaczeło się od bluzki, którą bardzo lubiłam i nosiłam tak często, że po kilku miesiącach nie nadawała się już do niczego i zaczełam szukać podobnej. Dało mi to do myślenia, a kiedy wreszcie znalazłam kupiłam kilka sztuk, tym razem w różnych kolorach. 

Zawsze kiedy zobaczę jakąś ładną rzecz, która szalenie mi się podoba, wchodzę do sklepu i ją mierzę. Tak z automatu. Czasami okazuje się, że na wieszaku wygląda zjawiskowo, na mnie już niekoniecznie, ale kiedy czuję się w czymś naprawdę super i mogę sobie na daną rzecz pozwolić - kupuję. Nawet jeśli nie ma jej na mojej liście najpotrzebniejszych rzeczy. 

W ten sposób w ciągu kilku lat kupiłam sobie idealną kurtkę na zimę, idealną czapkę i komin, idealny płaszcz jesienny, idealne buty na zimę, jesień, wiosnę i lato. Kiedy mi się zniszczą, będę wiedziała dokładnie czego szukać. 
Co z tymi mniej udanymi ciuchami? Zgodnie z zasadą - jeśli coś przybywa, to także coś musi ubyć, z tej samej grupy. Niepotrzebne rzeczy staram się sprzedać lub oddać. Nigdy nie wyrzucam, jeśli rzecz jest w conajmniej dobrym stanie. Na szczeście już ich niewiele na moich półkach.

Kolory

Uwielbiam patrzeć na kobiety-ptaki. Podziwiam, kiedy ktoś potrafi umiejętnie łączyć ze sobą różne kolory i style. Niestety to nie ja. 
Dla mnie istnieją w zasadzie cztery kolory: szary, brązowy, granat, czarny plus ich wszelkie odcienie. Dopuszczam ciemną czerwień np. na falnelowej koszuli w kratę. W dodatkach tylko srebro. 
Ogromnie upraszcza to życie! 
Może i nudnawo, ale wszystko do siebie pasuje, zwłaszcza, że lubię rzeczy w klasycznym, prostym stylu bez sezonowych udziwnień. 

Oto próbka*:

* - zdjęcia pochodzą ze stron internetowych firm: Zalando, Wojas, Goshico, Yes, Piumo

Sprawdzone marki

Szybko okazało się, że kiedy coś było mi potrzebne, często wracałam do konkretnych marek i bez trudu znajduję szukaną rzecz. To mój kolejny patent na ułatwienie sobie życia w temacie zakupów -ograniczyłam ilość marek i sklepów gdzie robię zakupy. 

Cieszy mnie zwłaszcza fakt, że w ten sposób udało mi się znaleść kilka rewelacyjnych polskich firm, które produkują lokalnie, oferują świetną jakość i wspaniałą obsługę klienta. Bo to mit, że wszystko teraz produkuje się w Chinach, bo lokalnie się nie opłaca. To nieprawda i napiszę o tym już niedługo oddzielny post - może jeszcze ktoś skorzysta przed Świętami ;)